Idealny klient salonu fryzjerskiego, czyli kto?

idealny klient

Idealny klient, czyli kto

Kto by nie chciał mieć samych idealnych klientów? Wymarzona robota. Czy kiedyś próbowałeś lub próbowałaś wyobrazić sobie taką sytuację? Czy masz taki wymarzony scenariusz? Jeśli nie, to spróbuj stworzyć. Zakładam, że będzie to wyglądało mniej więcej tak.

Kamera, akcja

Właśnie wchodzi do salonu Twój idealny klient, nazwijmy ją Suzi. Nie spóźnia się, jest w samą porę. Razem z nią do salonu wchodzi energia, radość. Czuć pozytywne wibracje. Suzi wita Cię bardzo serdecznie, obdarowuje pięknym uśmiechem i ciepłym uściskiem dłoni. Już w tym momencie jest Ci bardzo dobrze.

Spędzacie chwilę na pogawędce. Delektujecie się pyszną, aromatyczną kawą i w kilku zdaniach wymieniacie się informacjami, co u kogo słychać. Następnie przystępujecie do konsultacji. Suzi chce zmiany, ma świetny pomysł. Wysłuchujesz z uwagą jej wizji, po czym wyrażasz swoje zdanie. Suzi bardzo podoba się Twój pomysł na super zmianę. Dostajesz dodatkowej energii, bo otrzymujesz wyzwanie, któremu sprostasz. W końcu coś możesz pokazać, uwolnić kreatywność, poczuć się artystą. Nie musisz po raz kolejny wysłuchiwać o oczekiwaniach, niemożliwych do spełnienia. Nie usłyszysz tym razem, tego beznadziejnego: – Tak jak zawsze. Ona Tobie ufa. Doskonale sobie zdaje sprawę, że ma do czynienia z pasjonatem fryzjerstwa. Wyklucza wizytę w innym salonie.

Czas podczas usługi płynie swoim spokojnym tempem, w miłej atmosferze. Na fotelu siedzi idealny klient, a Ty spokojnie robisz swoje. Opowiadasz o prawidłowej pielęgnacji włosów i profesjonalnych kosmetykach. Suzi jest pod wrażeniem Twojej wiedzy. Widzi w Tobie eksperta. Szanuję Twoją wiedzę i oczywiście kupi wszystko, co jej polecisz.

Usługa dobiega końca. Efekt jest jak zawsze powalający. Suzi nie może się nacieszyć swoim nowym wyglądem. Jeszcze raz podkreśla, jak bardzo cieszy się, że znalazła tak dobrego fachowca. Za każdym razem, kiedy Cię odwiedza, dodaje suty napiwek. Kupuje cały zestaw produktów i bierze garść wizytówek. Będzie Cię polecać i możesz być pewna, że kolejny raz przyprowadzi do Twojego salonu nowych klientów. Jako że jest dosyć znaną i wpływową osobą, robi sobie z Tobą selfie. Te ląduje na jej profilach społecznościowych z genialnym opisem. Podkreśla Twoją fachowość, klimat miejsca i jedynego w swoim rodzaju fryzjera, który tam pracuje. Mowa oczywiście o Tobie. Oznacza Cię oraz Twój salon na zdjęciu. Ty już doskonale wiesz, co to oznacza. Będą to setki polubień i kolejni klienci. Suzi żegna się ciepło. Uff, ale emocje. Było super. To był właśnie idealny klient.

Jak jest u Ciebie?

Powyższy przykład jest dosyć wyidealizowany. Jednak jestem przekonany, że w jakiejś części salonów tak jest. Nie jest natomiast możliwe, żeby w jakimkolwiek salonie pojawiał się wyłącznie taki idealny klient. Trochę byłoby nudno. Jest tu ktoś, kto chciałby mieć wyłącznie takich klientów? Mam nadzieje, że nie. Dobrze jest, jak czasem trafi się ktoś, kto podniesie nam ciśnienie. Tak dla odmiany. Żeby się zahartować. Dlaczego? Bo praca z takim samym klientem, doprowadzi nas do rutyny. Przestaniemy do czegokolwiek dążyć. Rutyna może nas uśpić. Przestaniemy doceniać tego idealnego klienta. Nie o to w tym chodzi.

Pamiętaj również o czystości. W przypadku jakiejkolwiek skargi na brud czy zarażenie się czymś prawdopodobnie spodziewaj się kontroli Sanepidu. Warto już wcześniej o tym pomyśleć i mieć wszystko pod kontrolą. Na co zwraca uwagę Sanepid i co kontroluje, możesz dowiedzieć się z formularza kontroli, który dla Ciebie przygotowałem. Jest on za darmo. Dawałem go jakiś czas temu, w zamian za wypełnienie ankiety. Jeśli jednak jeszcze go nie posiadacz, to wystarczy kliknąć ten link:

https://martinstone.pl/sanepid,

potwierdzić chęć pobrania formularza i podać maila, na który zostanie wysłany. Proste, prawda?

Gdzie jest idealny klient

Pewnie w idealnym salonie. Czy taki jest Twój salon? Jestem zdania, że idealnego klienta można zrobić z dobrego klienta. Wszystko w Twoich rękach. Popatrz tylko. Jeśli przywitasz klienta chłodnym: – Dzień dobry… Możesz spodziewać się tego samego chłodnego powitania. Co mam na myśli? Dobro wraca. Tego się trzymaj. Nie ważne jak bardzo się nie wyspałaś/eś. Nie ważne, że poprzedni klient podniósł Ci ciśnienie. W swojej pracy masz być profesjonalistą. Tego oczekuje klient. Nie chcesz, żeby ocenił Cię tylko po kiepskim przywitaniu, prawda? Daj mu szansę zobaczyć Cię w akcji, zanim wyjdzie, trzaskając drzwiami.

 

Marcin



Napisz proszę, co o tym myślisz w komentarzu poniżej, chętnie poznam Twoją opinię.

Jeśli podobał się Tobie artykuł, to proszę polub go. Możesz również udostępnić go na swoim Facebooku. Poniżej jest przycisk do tego. Dzięki temu będę mógł dotrzeć z moim przekazem do większej ilości osób. Z góry dziękuje wszystkim klikającym.

Zapraszam także na profil na FB – MartinStonePL

 

Zapisz