Certyfikaty na ścianach. Nie ma ładniejszych tapet?

certyfikaty

Odpowiedz sobie na pytanie, jak certyfikaty na ścianach Twojego salonu mogą Ci pomóc lub zaszkodzić

 

Co znaczą certyfikaty, wypisany po pokazie, a co znaczą certyfikaty potwierdzające nabycie określonych umiejętności. Tak, wg mnie należałoby to podzielić. Bo to nie to samo.

Ile razy zdarzyło Ci się być na różnych pokazach, mniej lub bardziej wartościowych? Pewnie nie raz. Ile razy przesiedziałaś i wynudziłaś się, oglądając przygotowane wcześniej koloryzację? Potem organizatorzy wystawiają certyfikaty lub dyplomy ukończenia szkolenia produktami pewnej marki.

Nie wspominając tych, na których nie wszystko do końca wyszło, jak powinno. Nie neguję uczestnictwa w szkoleniach. Uważam, że należy się cały czas szkolić. Jak już pisałem tutaj Edukacja nadal bardzo istotna.

Ukończenie szkolenia?

 

Przecież nawet nie miałaś kontaktu z produktem. Widziałaś tylko, jak gotową mieszankę farby ktoś nałożył na głowę modelki. Jak oglądając trud szkoleniowca, Ty z dziesiątego rzędu możesz się nazwać przeszkolonym? Moim zdaniem nie możesz. A ścianę masz zaklejoną całą takimi papierami. Smutne? Trochę mało profesjonalne. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że każdy certyfikat z innej firmy. Przeszkolona ze wszystkiego?

Co innego szkolenie, gdzie bierzesz czynny udział. Jeśli ja prowadzę prezentację produktów, to zachęcam, by osoby brały czynny udział na każdym etapie. Począwszy od wyciśnięcia produktu z tubki, poprzez tworzenie mieszanki, nakładanie, spłukiwanie i wykańczanie koloryzacji.

Dzięki temu fryzjer wie, jak się z produktem pracuje, jak się zachowuje, jaką gęstość tworzy z utleniaczem. Uczestnik szkolenia sprawdza na każdym etapie, jak się pracuje z produktem, czy szybko się kładzie na włosach, jak się rozprowadza, jaki jest wydajny. Dalej, co się dzieje na etapach zachodzącego procesu chemicznego na włosach. Następnie, jak potem łatwo się go spłukuje i jaki efekt możesz uzyskać.

Po takiej prezentacji ja mam pewność, że fryzjer zapoznał się z moim produktem i może wydać sprawiedliwą ocenę. Może się mu podobać lub nie, ma porównanie do innych marek, z którymi współpracował. Dla jednych będzie ok, inni powiedzą, że pracują na lepszych. Wasze zdanie. Dla mnie jest ważne, że prezentacja odbyła się poprawnie i nie mam zafałszowanych opinii.

To zdecydowanie lepiej niż brak możliwości oceny produktu. Następnie na pytanie o szkolenie mówią: fajne, super, podobało mi się. Więc dlaczego nikt nie kupuje?

Kolejny fakt to autorytet prowadzącego. Czy wystarczy powiesić zdjęcie wspólne z osobą znaną w branży? Czy to potwierdza… No właśnie co? Co potwierdza? Przebywając obok na zdjęciu, spływa na Ciebie jego wiedza i doświadczenie, kreatywność, wizja? Czy jak zrobię kilka fotomontaży ze znanymi w branży i powieszę w swoim salonie to mi przybędzie? Na pewno ochów i achów klientek, ale wszystko wyjdzie i tak podczas usługi. No, chyba że faktyczne jesteś w stanie udowodnić, że nabyłaś tę wiedzę, wtedy wieszaj.

Nie ma nic złego w chwaleniu się, naprawdę. Klienci często nie wiedzą, z kim mają do czynienia.

Jesteś zajebisty, pokaż to

 

W końcu ciężko na to pracowałaś, więc teraz się nie wstydź. Nie każdy klient się zapyta co to za dyplom, więc sama opowiadaj. Najlepiej, żeby było to otoczone jeszcze jakąś historią, opowiastką, anegdotą. Ludzie uwielbiają  słuchać osobistych historii. Tylko upewnij się, czy to na pewno już jest sukces (Czy to już sukces?)

Drodzy koledzy i koleżanki. Czy sądzicie, że dyplomy i certyfikaty powinny wisieć na ścianach salonu?

 

Marcin


Napisz proszę, co o tym myślisz w komentarzu poniżej, chętnie poznam Twoją opinię.

Możesz też udostępnić wpis na swoim Facebooku, poniżej jest przycisk do tego. Dzięki temu będę mógł dotrzeć z moim przekazem do większej ilości osób. Z góry dziękuje wszystkim klikającym.

Zapraszam także na profil na FB – MartinStonePL